Słomkowe kapelusze – z rondem lub bez, duże i małe, gładkie lub we wzory. W tym sezonie w wielkim stylu powracają do modowych łask, abyśmy i my mogły poczuć zapach wytwornych wakacji w stylu retro. Słomkowe kapelusze kojarzą się ze wszystkim tym, co kochają elegantki z Saint Tropez – przywołują niezobowiązujący francuski klimat, trochę leniwy, ale za to bardzo seksowny.
Znawcy mody twierdzą, że ten spektakularny comeback to zasługa jednego z najbardziej uznanych modystów Haute Couture na świecie, Philipa Treacy'ego, który powiedział kiedyś, że „wszyscy mamy głowę, więc każdy ma możliwość noszenia kapelusza”.
Tej wiosny słomiane nakrycia głowy pojawiły się we wszystkich kolekcjach czołowych projektantów – od Gucci, przez Marca Jacobsa, po Hermesa. Ten
ostatni lansuje modę na kapelusze z kowbojskim rodowodem – muszą być wygięte i noszone w duecie z country dodatkami.
W letniej kolekcji Antonio Marras przywołał atmosferę dawnej riwiery. Nad zwiewnymi sukniami, tiulowymi spódnicami i koszulami z żabotem projektant postawił kropkę w postaci kapelusza. Słomkowego, z biało-granatową wstążką.
Z kolei u Marca Jacobsa i Gucci szczególną uwagę zwracają małe, słomiane kapelusze, które kiedyś pokochała Coco Chanel, z uporem szerząca modę chłodnej kobiety – chłopczycy. Inspirowane modą męską i uniformowym stylem retro, do złudzenia przypominają klasyczną panamę, tyle że z mniejszym rondem.
Fankom nieco wytworniejszych propozycji polecamy megakobiece i zabójczo eleganckie kapelusze z szerokim rondem. Tej wiosny mogą być kolorowe i ozdobione fantazyjnymi wzorami, utrzymane w klasycznych odcieniach domina albo w bardziej zachowawczych barwach pustyni.
Trochę chłopięcy, bardzo dziewczęcy. Słomkowy kapelusz potrafi być zawadiacki, romantyczny, powabny i zdecydowany. Tego lata konieczny!


